To miała być romantyczna wycieczka do Tableau. W wielkim aligatorze było faktycznie całkiem milutko, zwłaszcza, kiedy Eicca usilnie starał się udowodnić, że jest bardzo sceniczny. Na całe szczęście nie śpiewał
(wybacz młody
). Można tam dostać świetnego drinka.
Najwspanialszy okazał się jednak mały stary domek, kryjący tajemniczy pokój. Muzyka tam jest fenomenalna- organy i melodia przypominająca archiwum X. Tańczą tam duchy, przedmioty lewitują pod sufitem a dziwne postaci spoglądają z obrazów.
Stwierdziliśmy z Eiccą, że to w gruncie rzeczy był romantyczny wypad. W gruncie rzeczy….
Kto ładniejszy?




