Kolejne miejsce dla zapaleńców role playingu.
Wylądowałam na peronie Corvinus City i spojrzałam na zegar majestatycznie unoszący się nad moim skromnym avatarkiem…potem na drugi…potem na trzeci…i wszystkie wyglądały w ten sposób:
Pomyślałam sobie “tak! oby tak dalej!”
I pełna optymizmu pomknęłam przed siebie. Jeszcze przed wejściem do właściwego miejsca, w pasażu go poprzedzającym zdołałam złapać ducha. Trzeba się przyjrzeć, ale generalnie jest widoczny gagatek
Po wejściu na plac przed kościołem troszkę mina mi zrzedła. Pomyślałam sobie, że twórcy tego miesca mogli postarać się o bardziej dopracowaną, realistyczniejszą i przede wszystkim bardziej, dużo bardziej straszną scenerię. Szukałam zawzięcie, szperałam, pytałam ludzi i oto jedyne miejsca do których ja dotarłam i które warte są zwiedzenia (ale tylko w momencie, gdy będzie wam się baaaardzo nudzić).
Tutejsi bywalcy najwyraźniej lubią mocne wrażenia. Ekskluzywne autko zaparkowane w podejrzanej dzielnicy oferuje publiczny seks w pozycji “na misjonarza”.
Nie, niestety nikt mnie nie zaatakował. Poskręcałam się z nudów i trafiłam do pobliskiego szpitala.
Znalazłam tam wielką lodówkę z bankiem krwi. To mnie zmartwiło. Bo skoro jestem w mieście, gdzie po po ulicach miały uganiać się krwiożercze wampiry a osobiście nie spotkałam nawet połowy jednego, to najwidoczniej zwykli zaopatrywać się tutaj.
Na koniec weszłam do ładnego i naprawdę sporego kościółka. Wydrapałam się krętymi schodami na samą górę wieży ( w role playach nie można latać) a tam okazało się, że nawet nie mogę się z niej zrzucić. To dopełniło mojego zawodu tym miejscem.






